Ludzie często pytają, co właściwie dzieje się podczas sesji coachingowej. Odpowiedź „rozmawiamy” jest prawdziwa, ale myląca. Sugeruje przypadkowość, której tam nie ma.Pokażę Ci kilka narzędzi, których używam najczęściej.
Narzędzie coachingowe – rozmowa.
Podstawowe narzędzie, choć nie taka rozmowa, jaką prowadzisz z przyjacielem. Różnica polega na tym, że ja nie wypełniam ciszy. Nie doradzam, nie opowiadam własnych historii, nie ratuję Cię, kiedy pytanie okazuje się trudne. To bywa niewygodne i to jest w tym najcenniejsze.
Narzędzia coachingowe – Skala.
Pozornie najprostsze narzędzie: „w skali od 1 do 10, gdzie teraz jesteś?”. Siła tkwi w pytaniach, które idą po tym. Dlaczego 6, a nie 4? Co takiego już masz, co daje te dwa punkty? Co musiałoby się wydarzyć, żeby było 7? Nagle z mglistego „jest średnio” robi się konkretna lista rzeczy do zrobienia.
Narzędzia coachingowe – Drabina.
Używam jej, kiedy klient wie, czego chce, ale cel wydaje się nierealny. Rozkładamy go na szczeble i sprawdzamy, który jest pierwszy naprawdę wykonalny. Bardzo często okazuje się, że problemem nie był cel, tylko dystans, na jaki człowiek patrzył.
Narzędzia coachingowe – praca na wartościach.
Najczęściej sięgam po nią wtedy, gdy ktoś osiągnął wszystko, co zaplanował, i nie czuje z tego nic. Sprawdzamy, czyje cele właściwie realizował. To bywa najtrudniejsza sesja w całym procesie.
Narzędzia coachingowe – Praca na przekonaniach.
„Nie mogę tego oddać, bo nikt nie zrobi tego dobrze.” „Na zmianę branży jestem za stary.” Zdania, które brzmią jak fakty, a są tylko przekonaniami. Zajmujemy się nie tym, czy są prawdziwe, ale tym, co Ci dają i co Cię kosztują.
Żadne z tych narzędzi nie działa samo. Działa dopiero wtedy, gdy zostanie użyte w odpowiednim momencie — i to jest właściwa robota coacha.
