O mnie

Cześć, z tej strony Tomek

Przez kilkanaście lat zajmowałem się reklamami, liczbami, danymi i optymalizacją. Byłem dobry w pokazywaniu firmom, gdzie tracą pieniądze. Zajęło mi trochę czasu, zanim zadałem sobie to samo pytanie o własne życie.

Zaczęło się od ciekawości

Zawsze lubiłem rozkładać rzeczy na części i sprawdzać, jak działają. Studiowałem na Uniwersytecie Jagiellońskim elektroniczne przetwarzanie informacji, ale równolegle ciągnęło mnie w zupełnie inną stronę — socjologia, porównawcze studia cywilizacji. Jedno i drugie na raz, bo nie umiałem wybrać. Rok spędziłem na stypendium w hiszpańskim Kadyksie i to była pierwsza lekcja, że świat da się poukładać na więcej niż jeden sposób.

Potem przyszła praca w agencjach marketingowych i fascynacja nowymi technologiami, która trafiła na dobry moment — internet w Polsce dopiero się profesjonalizował (pamiętasz świat w którym nie było map google :).

Google, własna firma, exit

W 2013 roku, po serii egzaminów, zostałem jednym z siedemnastu certyfikowanych trenerów Google w Polsce. Przez kolejne pięć lat szkoliłem największe polskie agencje w ramach Akademii Google Partners. Łącznie mam za sobą ponad tysiąc godzin szkoleniowych i ponad dwieście przeprowadzonych szkoleń — dla agencji, firm, Ministerstwa Cyfryzacji, a także studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, WSIiZ w Rzeszowie i WSB w Chorzowie.

Równolegle prowadziłem własną firmę. Przez sześć lat pod markami semkonsultant.pl i roiexperts.pl obsłużyłem ponad stu klientów z sektora MŚP. Zbudowałem ją od zera i sprzedałem — i to doświadczenie wraca dziś w każdej rozmowie z właścicielem firmy, który nie potrafi oddać sterów. Wiem, jak to jest, kiedy firma przestaje być Twoim narzędziem, a zaczyna być Twoim właścicielem.

Dyrektor w największej agencji SEM

Później przyszedł Bluerank — najpierw jako Head of Marketing Analytics, potem dyrektor. Budowałem działy od podstaw, prowadziłem audyty, pomagałem zespołom, które utknęły. Odpowiadałem za ludzi, wyniki i decyzje, które miały konsekwencje dla kilkudziesięciu osób.

Po drodze zostałem współautorem trzech książek o marketingu internetowym:

  – „AdWords i Analytics. Zostań certyfikowanym specjalistą” — Wydawnictwo Naukowe PWN

  – „Marketing internetowy w Google. Pozycjonowanie, Ads & Analytics dla biznesu, e-commerce, marketerów” — Onepress / Helion

  – „Marketing internetowy w Google. Pozycjonowanie, Ads & Google Analytics 4 dla biznesu, e-commerce, marketerów”, wydanie II zaktualizowane i rozszerzone — Onepress / Helion

Występowałem też na branżowych konferencjach: WordCamp, Internetowe Rewolucje, Marketing Day, SEM KRK.

Z zewnątrz wyglądało to na dobrze zoptymalizowaną ścieżkę.

Moment, w którym coś przestało się zgadzać

W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że nie żyję swoim życiem. Walczyłem na wielu frontach w nie swoich wojnach. Realizowałem cele, które wyglądały na moje, bo sam je sobie postawiłem — tyle że nie bardzo pamiętałem (a może wiedziałem), dlaczego akurat te.

Zrobiłem to, co człowiek z moim wykształceniem robi w takiej sytuacji: zacząłem zbierać dane. Kursy, szkolenia, stosy książek i ebooków. Szukałem swojego „dlaczego” tak, jakbym szukał błędu w kampanii.

Nie znalazłem odpowiedzi w żadnej książce. Znalazłem ją w pytaniu, które ktoś zadał mi w odpowiednim momencie.

Tym, co wreszcie ruszyło sprawę, okazał się proces coachingowy i konkretne pytania. Nie motywacja, nie plan na dwanaście miesięcy, nie kolejna metoda produktywności. Pytania, na które musiałem odpowiedzieć sobie sam, choć bardzo wolałbym, żeby ktoś zrobił to za mnie.

W wieku trzydziestu dziewięciu lat wróciłem na studia — tym razem na filozofię. Nie po to, żeby zmienić zawód, tylko dlatego, że chciałem zrozumieć pytania, które sam sobie zadawałem. Potem przyszła decyzja, żeby zrobić z tego zawód i przejść pełne szkolenie coachingowe.

Dziś robię dla innych to, co ktoś kiedyś zrobił dla mnie.

Co wnoszę do tej pracy

Większość coachów przychodzi z HR-u albo z psychologii. Ja przychodzę z twardego biznesu — z rachunku zysków i strat, korporacyjnych pros and cons, z odpowiedzialności za zespół i z wyniku, który trzeba dowieźć niezależnie od samopoczucia. To nie jest wada. To znaczy, że nie muszę Ci tłumaczyć, czym jest presja kwartału.

CECHY MOJEGO COACHINGU:

1.

Pytam o konkret

Nie zadowalam się celem w rodzaju „chcę mieć więcej spokoju”. Pytam, po czym konkretnie to poznasz, co się wtedy dzieje w Twoim kalendarzu i jak reagujesz na telefon o dwudziestej pierwszej. Bez tego coaching zamienia się w miłą rozmowę. Coaching ze mną nie jest miły 🙂 

2.

Nie wypełniam ciszy

Nie doradzam, nie opowiadam własnych historii i nie ratuję Cię, kiedy pytanie okazuje się trudne. To bywa niewygodne i to jest w tym najcenniejsze.

3.

Mówię wprost

Jeśli uznam, że nie jestem odpowiednią osobą do Twojego tematu albo że potrzebujesz raczej terapeuty niż coacha — powiem to na pierwszym spotkaniu. Nawet jeśli oznacza to koniec współpracy, zanim się zaczęła.

Czego nauczyły mnie rzeczy, które robię po godzinach

Interesuje mnie sporo rzeczy, często mocno od siebie odległych. Piszę o nich nie dlatego, żeby wypełnić stronę, ale dlatego, że stąd bierze się mój sposób pracy.

Góry uczą rozkładania celu na etapy - oraz dają często lekcje pokory.

Mam na koncie kilka szczytów powyżej pięciu tysięcy metrów. Najwyższy to El Misti w peruwiańskich Andach — 5822 metry. Na taką wysokość nie wchodzi się determinacją, tylko konsekwencją i akceptacją tempa. Idziesz wolniej, niż byś chciał, aklimatyzujesz się, czasem zawracasz. Dokładnie to samo robimy w procesie coachingowym z celem, który na starcie wygląda na nierealny.

Maraton uczy, że zmiana dzieje się powoli, często monotonnym powtarzaniem kilku kroków/treningów

Przebiegłem trzy maratony: w Szczawnicy, w Piwnicznej i Maraton Krakowski. Dwa pierwsze biegnie się w górach, gdzie nie ma równego tempa ani drugiego takiego samego kilometra — jest podbieg, zjazd i decyzja, czy idziesz dalej. Jak w życiu. 

W sporcie nie ma skrótów. Nikt nie przebiegł maratonu dzięki jednej dobrej rozmowie o bieganiu — formę robi się w tygodniach, w których nic spektakularnego się nie dzieje – można wręcz powiedzieć że jest nudno. Z coachingiem jest identycznie: sesja jest tylko punktem, w którym sprawdzamy, co wydarzyło się między nią a poprzednią.

Poza bieganiem wspinam się, gram w piłkę i squasha, jeżdżę na nartach biegowych.

Motocykl uczy uwagi

Jeżdżę na motocyklu i mam za sobą kilka dłuższych wypraw (Rumunia, Serbia, Węgry, Chorwacja) Na motorze nie da się jechać i jednocześnie myśleć o mailach — droga wymaga całej uwagi. Walczysz o przetrwanie. To jedna z niewielu rzeczy, które skutecznie wyłączają mi głowę, i jeden z powodów, dla których wierzę, że uważność to nie moda, tylko umiejętność.

Książki, bo nie wszystko trzeba przeżyć samemu

Czytam ponad pięćdziesiąt książek rocznie. Filozofia, biznes, reportaż, powieści. Oglądam też dużo kina spoza Hollywood. To najtańszy znany mi sposób na sprawdzenie, jak ktoś inny poukładał sobie świat.

Podróże uczą, że "normalnie" znaczy co innego w każdym miejscu

Byłem w ponad pięćdziesięciu krajach, w dużej części pracując po drodze. Najważniejsza z tych podróży trwała ponad jedenaście miesięcy — Ameryka Południowa i Azja, z dzieckiem, w trybie digital nomad. Nie polecam tego każdemu i nie sprzedaję jako recepty. Ale odkąd zobaczyłem, ile różnych sposobów na życie działa, trudniej mi uwierzyć, że istnieje jeden słuszny.

I kilka rzeczy, które trudno pogrupować

Szkoła przetrwania z weteranami w Bieszczadach i Rumunii. Lot na paralotni. Studia filozoficzne rozpoczęte w wieku trzydziestu dziewięciu lat. Zwykle wynikają z tej samej ciekawości, od której się to wszystko zaczęło — chcę sprawdzić, jak to jest.

Zasady, na których pracuję

Poufność

Wszystko, co powiesz podczas sesji, zostaje między nami. Zasady spisujemy w kontrakcie na starcie współpracy. Jedyne wyjątki to sytuacje wymagane przepisami prawa lub uzasadnione podejrzenie zagrożenia życia albo zdrowia.

Uczciwość zamiast obietnic

Nie gwarantuję rezultatu, bo efekt zależy w dużej mierze od Twojej pracy między sesjami. Gwarantuję uczciwy proces i to, że powiem Ci wprost, jeśli coś nie działa.

Przygotowanie coachingowe

Do coachingu nie wszedłem po weekendowym kursie. Przeszedłem pełny, czteropoziomowy cykl szkoleniowy na Uniwersytecie SWPS, zakończony dyplomem — łącznie 96 godzin dydaktycznych zajęć, w tym praktyka pod superwizją

Nazwa: Coaching — od podstaw do perfekcji

Instytucja: Centrum Edukacji Otwartej, Uniwersytet SWPS

Wymiar: 96 godzin dydaktycznych (72 godziny zegarowe)

Prowadzący: dr Paweł Wolski, coach z akredytacją PCC ICF

Data: luty 2026

Pełny cykl obejmował cztery poziomy — od podstaw i etyki zawodu, przez zaawansowane narzędzia pracy coacha, po praktykę z klientem pod superwizją. Program był zbudowany wokół Kluczowych Kompetencji Coacha ICF i Kodeksu Etycznego ICF, czyli międzynarodowego standardu tego zawodu.

tt cert 1
Poziom I - Podstawy, postawy i narzędzia (wrzesień 2025, 24 h)
Czym jest coaching i czym się różni od innych form wsparcia. Kompetencje i etyka coacha. Budowa procesu i pojedynczej sesji. Pierwsze narzędzia pracy.
tt cert 2
Poziom II - Zaawansowane narzędzia pracy coacha (listopad 2025, 24 h)
Praktyka zadawania właściwych pytań, aktywne słuchanie, świadome wykorzystanie ciszy w rozmowie. Odkrywanie ukrytych celów klienta i konfrontowanie ich z jego wartościami. Model GROW.
tt cert 3
Poziom III - Praca pod superwizją (grudzień 2025, 24 h)
Wytyczanie inspirujących celów i planów działania. Praca na wartościach i przekonaniach. Prowadzenie pełnych sesji coachingowych pod okiem superwizora.
tt cert 4
Poziom IV - Rozwój kluczowych kompetencji ICF (styczeń 2026, 24 h)
Budowanie zaufania i bezpieczeństwa przy jednoczesnym wychodzeniu z klientem poza strefę komfortu. Praca z obawami klienta. Weryfikacja własnych umiejętności według standardu ICF.

Aktualnie przygotowuję się do akredytacji ICF na poziomie ACC

Warsztat coacha to nie wszystko. Do każdej sesji wnoszę też kilkanaście lat pracy w biznesie — i uważam, że dopiero połączenie jednego z drugim ma sens.

Najprościej będzie porozmawiać

Pierwsza sesja jest bezpłatna i do niczego nie zobowiązuje. Zwykle po godzinie oboje wiemy, czy będzie nam się dobrze pracowało.