Słowo „coaching” zrobiło w Polsce złą karierę. Kojarzy się z krzykiem na scenie, obietnicą sukcesu w 30 dni i ludźmi, którzy ukończyli weekendowy kurs, a teraz uczą Cię, jak żyć. Rozumiem tę nieufność. Sam ją miałem.
Coaching w moim wydaniu to ustrukturyzowany proces, w którym poprzez właściwe pytania pomagam Ci samodzielnie znaleźć odpowiedzi. Kluczowe słowo: samodzielnie. Wychodzę z założenia, że to Ty jesteś ekspertem od swojej sytuacji, swojej firmy i swojego życia. Ja mam narzędzia, żeby pomóc Ci to zobaczyć wyraźniej.
Czym coaching nie jest?
#1 Nie jest doradztwem.
Nie powiem Ci, czy sprzedać firmę, czy przyjąć ofertę pracy. Mogę natomiast pomóc Ci dojść do tego, co naprawdę stoi za Twoim wahaniem — a to zwykle jest ciekawsze niż sama decyzja.
#2 Nie jest terapią.
Coaching pracuje z osobami, które funkcjonują dobrze, ale chcą osiągnąć konkretny cel albo uporządkować jakiś obszar. Nie leczy i nie zastępuje psychoterapii. Jeśli w trakcie naszej pracy zobaczę, że potrzebujesz wsparcia terapeutycznego, powiem to wprost — nawet jeśli oznacza to koniec współpracy.
#3 Nie jest motywacją.
Nie moją rolą jest Cię nakręcić. Energia z sesji, która wyparowuje w środę, nie ma żadnej wartości. Znacznie bardziej interesuje mnie, co realnie zmienisz w swoim tygodniu.
#4 Nie jest też mentoringiem, choć oba oferuję.
W mentoringu dzielę się swoim doświadczeniem — budowaniem i sprzedażą firmy, pracą dyrektorską, analityką. W coachingu świadomie tego doświadczenia nie narzucam.
Czym więc jest? Uporządkowaną drogą od miejsca, w którym jesteś, do miejsca, w którym chcesz być. Z zadaniami między sesjami, z konkretnym celem i z momentami, w których będziesz zirytowany moimi pytaniami.
To działa. Ale wymaga pracy — głównie Twojej.
